Pingwin się oswaja

Google PingwinPingwin, bo taką właśnie nazwę dostał nowy algorytm wprowadzony kilka dni temu przez Google narobił w polskich SERPach początkowo sporo bałaganu. Mocno zauważalny był fakt, iż strony tzw. zapleczówki ludzi z branży SEO zostały często umieszczone w Top10 zamiast stron firm i osób, które rzeczywiście powinny się tam znaleźć i do których owe zaplecza się odnosiły. Ale dziś sytuacja zaczęła się poprawiać - czyżby Pingwin, następca Pandy zaczął się wreszcie powoli oswajać?

Teorii jest wiele - jedni twierdzą, że Pingwin przeczesuje wyniki zupełnie od zera zbierając od nowa informacje o każdej ze stron, a inni zaś twierdzą, że po prostu jeszcze nie na wszystkie strony zajrzał, ale zaczął od stron które znalazły się w pierwszych wynikach wyszukwiania. Pingwina poznał każdy kogo strona po 25 kwietnia 2012 (włącznie) drastycznie poszybowała w górę lub w dół, a na skroni nie jednej osoby czerpiącej zyski ze swojej strony internetowej pojawiła się kropla potu ze zdenerwoania. Na chwilę obecną trudno jest jednoznacznie powiedzieć jak to się skończy, bo zapewne cała impreza na której odbywa się Google Dance potrwa jeszcze przynajmniej tydzień lub dwa. Póki co wyniki powoli wracają na swoje pozycje i sytuacja wydaje się stablilizować. Jeżeli chodzi o nas - to pingwin obniżył wyniki tylko dla jednej domeny, ale i u niej pojawiła się dziś poprawa co, biorąc pod uwagę wypowiedzi wielu osób z for internetowych może oznaczać tylko poprawę ku lepszemu.

"Kwiatki" w wynikach Google

Zaraz po pierwszych zmianach w Google pojawił się ogrom różnego rodzaju "kwiatków", które były wręcz śmieszne jeżeli chodzi o same wytyczne Google i tworzenie jakościowych stron internetowych. Joseph Foley na swoim blogu opisał wiele z nich, które dla żadnego z użytkowników internetu nie mają żadnej wartości a znajdują się w Top10, a nawet i Top1. Oto kilka najciekawszych z nich:

25 kwietnia 2012, fraza w google: make money online

A oto i strona z pierwszej pozycji w wyszukiwarce Google:

Pierwsza pozycja na

Kolejny rodzynek, który osiągnął pierwsze miejsce w Google:

Wyniki wyszukiwania w Google

I otrzymywana najlepsza strona wg Google:

Pierwszy wynik w Google z 25 kwietnia 2012 na frazę

I ostatni rodzynek z pierwszego miejsca w wyszukiwarce:

Sugerowane wyniki przez Google na frazę

Oraz najlepszy sugerowany przez Google wynik:

Najlepszy wynik wg Google na frazę

Więcej możecie znaleźć na blogu Foleya (link wyżej), ja osobiście całą sprawę pozostawiam bez komentarza, a jedynie z nadzieją, że wszystko szybko wróci do swojej poprzedniej postaci.

Zbuntuj się!

Jaki Pingwin jest? Każdy widzi, ale nie każdemu się to może podobać, więc Matt Cutts poinformował na swoim Twitterze, że każdy może wysłać do Google swoją opinię na temat działania nowego algorytmu Google. Formularz ów stworzony chyba w celu wylewania gorzkich żali, aniżeli jakiekolwiek pomocy. Jak więc nie od dziś wiadomo, że na odpowiedzi od Google (jeżeli w ogóle są) to czeka się miesiącami.

Wpis Matta Cuttsa odnośnie możliwości składania zażaleń na nowy algorytm Google

A teraz pytanie: Czy Polska będzie krajem, który nadeślę największy feedback do Google Pingwina? Może warto by się postarać o ten 'zaszczyt', a patrząc na wypowiedzi z for internetowych - jest to możliwe. ;)

Dla poprawy humoru wszystkim znerwicowanym po ostatnich wydarzeniach proponuje małą grę od samego Google, obrazującą co się stało z wynikami z pierwszej strony (walcz z Google i ocal wyniki): Zerg Rush